Ostatnie wpisy
Zakładki:
O nas
Reporterzy - argonauci
Warto poczytać
|
piątek, 09 listopada 2007
Warszawa to prowincja, a w Krakowie nie ma gdzie zrobić siusiu
Z listów do gazetawyborcza.pl - listydogazety@gazeta.pl Piotr Śmielak. Przegięliście z ta ankietą - robiliście ją chyba w Garwolinie pod Warszawą. Jak się robi taka ankietę to wśród ludzi którzy widzieli przynajmniej każde z tych miast!
czwartek, 08 listopada 2007
Dlaczego w Polsce rowerzyści są traktowani gorzej niż na Zachodzie?
Alicja Wołyńczyk. Byłam na półrocznym stypendium w raju dla rowerzystów. Studiowałam w Deventer, ale też często odwiedziałam uczelnię artystyczną w Utrechcie, oraz Amsterdam. Wróciłam wraz z nabytą tam "Gazellą" aby mknąć podobnie jak w Holandii na drogach warszawskich. To są kolejne dwa listy, które otrzymaliśmy po artykule w GW zapowiadającym naszą akcję (przypomnijmy cykl startuje już w najbliższy poniedziałek). Czekamy na Wasze opinie: listydogazety@gazeta.pl Mój kawałek Europy - Wasze opinie
Olaj - Derby. - jeszcze kilkanaście lat temu przez środek miasta prowadziła ulica. Teraz jest to deptak - nawet autobusy zmieniły trasy. Na początku deptaka z każdej strony stoją elektryczne wózeczki np. dla osób starszych, które moża sobie nieodpłatnie pożyczyć na pojeżdżenie sobie po centrum. Wszędzie podjazdy, windy, obniżone krawężniki itp. Raj dla matek z dziećmi. W niektórych supermarketach wózki sklepowe z siedziskiem dla dziecka, z dwoma siedziskami dla niemowląt, z dwoma siedziskami - jedno dla niemowlęcia, drugie dla kilkulatka, z trzema siedziskami. Wszędzie pokoje dla matek z dziećmi, przewijaki, kosze na pieluszki. Kierowcy autobusu mówi się "dzieńdobry" i "dziękuję", a on odpowiada. Na przystankach ustawiają się kolejki i jak podjedzie autobus, naród nie tratuje siebie nawzajem. Z drugiej strony instytucja ustępowania staruszkom miejsc jest zupełnie nieznana. Dominika - Kopenhaga. Uwielbiam podróżować, każdego roku staram się odwiedzać nowe fascynujące miejsca. Kiedy zwiedzam miasta Europy Zachodniej ciesze się, że Polska ma się coraz lepiej i nie odbiega wiele od innych państw. Pierwszy raz zobaczyłam Kopenhagę 15 lat temu, miejsce to zrobilo na mnie niesamowite wrażenie: piękny, zadbany port, pełno klimatycznych knajpek, kolorowe kamienice i przede wszystkim ludzie weseli, pełni luzu z innymi problemami niż my Polacy. W tym roku odwiedziłam Kopenhagę ponownie. Po krótkim spacerze kopenhaskimi ulicami doszłam do wniosku, że nasz polski Gdańsk nie jest gorszy, ba nawet bardziej zadbany. Polska przechodzi dużą metamorfozę od 17 lat i z roku na rok pieknieje. Warszawa, Kraków, Gdańsk, Wrocław są atrakcyjne w oczach turystów z całego swiata. Nasze miasta rozwijają się i dbajmy o to żeby nadal tak było. Małgorzata Goliszek - Mediolan. pozdrawiam z mediolanu, moje spostrzezenie ,w mediolanie z moim psem chodze wszedzie do fryzjerado baru,do sklepu,do resteuracji nie ma zakazu tak jak w polsce w lublinie skad pochodze.
wtorek, 06 listopada 2007
Mój kawałek Europy - Wasze listy
Po tekście w GW zapowiadającym naszą akcję (przypomnijmy cykl startuje już w najbliższy poniedziałek) otrzymaliśmy wiele listów z Waszymi kawałkami Europy (listydogazety@gazeta.pl ). Kolejka prawdę Ci powie
Znakomitym miernikiem europejskości są kolejki - to jak są zorganizowane i jakie panują w nich zwyczaje. U nas obowiązują w nich dwie strategie: „na czapkę niewidkę” i „tyraliera”.
czwartek, 01 listopada 2007
Twarde lądowanie
W zasadzie zawsze lubię wracać do kraju. Ale zawsze też szybko uderza to, co opisuje Jurek wracający z Malmo...
wtorek, 30 października 2007
Co by tu sobie zbudować?
U nas prezydent stolicy każdego dnia ma trzy nowe pomysły na lokalizację wielkiego stadionu. Ale są takie miasta, gdzie wiadomo co gdzie powstanie do 2020 roku!
poniedziałek, 29 października 2007
sobota, 27 października 2007
Za czym kolejka stoi w Groningen?
Ludność miast europejskich gromadzi się przy różnych okazjach. Niby tak samo jak u nas, ale trochę inaczej...
piątek, 26 października 2007
Moja (nasza) jest ta palma
Pamiętam, że kiedyś jako mieszkaniec Poznania, zazdrościłem Warszawie bardzo niewielu rzeczy. Najbardziej palmy na rondzie w centrum miasta. Tej słynnej - plastikowej. Że taka odjazdowa i własciwie niemożliwa. Długo sądziłem, że to szczyt miejskiego palmotwórstwa, dopóki nie przeczytałem na blogu Agnieszki Woźniak, do czego zdolna była grupka mieszkańców Leverkusen. Inny ciekawy wątek wpadł znów w Tallinie - zmorą wielu miast w Europie są gołębie i samochody. Okazuje się, że te pierwsze mogą z powodzeniem i ku oglnemu pożytkowi walczyć z tymi drugimi... ps podjąłem wczoraj nieudaną próbe zarejestrowania auta w realu. Miało być szybciej i od ręki. Nie było i nie będzie. Na fakturze sprzedaży auta miałem nr NIP a nie PESEL. Pan stwierdził, że nie jest mnie w stanie zidentyfikować na podstawie... Numeru Identyfikacji Podatkowej. Pesel musi być. Trzeba będzie zrobić korektę faktury.... a kupowałem auto w Krakowie..... Pozdrawiam Gminę Mokotów. „Taka gmina”.
czwartek, 25 października 2007
Mój jest ten urząd w Warszawie
Postanowiłem w końcu zarejestrować na siebie auto, które kupiłem... jakiś czas temu. Wczoraj w nocy na stronie internetowej gminy Warszawa Mokotów odkryłem z niedowierzaniem, że moge to zrobić on-line!!! Jak myślicie - ile trwa warszawskie on-line?
środa, 24 października 2007
Mój kawałek Europy - wyprawa 21 reporterów „Gazety Wyborczej”
Za czym kolejka ta stoi? Bryll pisał, że po szarość. Ale w tym przypadku jest dokładnie odwrotnie. Ta kolejka stoi po to, by było bardziej kolorowo. Żeby nasze codzienne życie było łatwiejsze, przyjemniejsze, lepiej zorganizowane. Na przykład takie, jak w kraju, w którym nakręcono ten filmik.
Bo ta kolejka - wbrew pozorom - nie ma wiele wspólnego z wielką polityką. Oczywiście setki młodych Polaków zagłosowało zagranicą i w kraju, bo przeraziło ich miasteczko Twin-Fix, ale gdzieś głębiej kryło się za tym zwyczajne, ludzkie pragnienie: skoro jesteśmy już tej w Europie, to niech u nas będzie trochę bardziej jak tam. Nie wszyscy politycy dostrzegali tę „oczywistą oczywistość”, dlatego nawet po wyborach wygadują bzdury o pokoleniu, które nie wie do czego aspiruje. Tymczasem ono wie to doskonale. Diagnoza Społeczna - wielkie, cykliczne badanie socjologiczne Polaków, opublikowane na trzy tygodnie przed wyborami, doskonale pokazuje nasze pragnienia. Marzeniem Polaków jest być w zjednoczonej Europie. Ale kiedy o tym myślimy, nie chodzi nam wcale o instytucje, procesy, struktury, fundusze itp. Ludzie, którzy pojechali do Anglii czy Irlandii za pracą, przez europejskość rozumieją jakość życia. Setki prostych i wcale nie drogich rozwiązań, które powodują, że „dobrze się żyje”: - że na każdym skwerze jest ławka (kolorowa albo stylowa) - że można zostawić dziecko pod opieką w czasie zakupów w centrum handlowym - że rower w mieście to nie ekstrawagancja - że założenie firmy trwa 20 minut - że każdej fajnej działki w mieście nie zapycha się opłotowanym apartamentowcem W tym tkwi sekret Europy, o której piszecie w setkach maili do „Gazety” . Emigranci, ich rodziny, przyjaciele, ludzie wracający po urlopach - wszyscy macie dziesiątki obserwacji, które mogłyby zmienić życie mieszkańców polskich miast. Dlatego jedziemy do Europy. 21 reporterów z 21 lokalnych redakcji „Gazety Wyborczej” w całej Polsce wyjeżdża do 21 europejskich miast. Nie jedziemy, żeby opisać, jak działa Unia Europejska, ale żeby odkryć „tajemnicę europejskości". Europejskości, która znaczy pewien poziom i jakość życia - tego codziennego, jednostkowego, i tego, które jest udziałem grupy zwanej „mieszkańcami miasta X". Jedziemy do Europy, bo nasze miasta mają setki dużych i małych spraw do naprawienia. Znamy je doskonale z codziennej pracy, bo piszemy o nich każdego dnia w lokalnych wydaniach „Gazety”: komunikacja, tereny poprzemysłowe, chaos estetyczny, mityczne ścieżki rowerowe, getta apartamentowców, pseudopromocja, małe spory małych polityków o duże miejskie sprawy. Ale jedziemy do Europy przede wszystkim po to, by opowiedzieć o ludziach: jak załatwiają codzienne sprawy, jak pracują, jak się bawią, uczą, podróżują, wypoczywają, jak rozwiązują spory. Miejsca, do których wyruszyli (lub za chwilę wyruszą) nasi reporterzy dobieraliśmy bardzo starannie. Opowieść o Leverkusen, mieście wielkiego koncernu (Bayer) nad wielką rzeką (Ren) będzie dla mieszkańców Płocka opowieścią o nich samych. Torunianie „przejrzą się” w uniwersyteckiej Getyndze, Ślązacy w Zagłębiu Ruhry, itd... 12 listopada, kiedy wszyscy reporterzy powrócą do kraju, na łamach „Gazety” przeczytacie niepowtarzalną, pasjonującą i pouczającą historię 21 miejsc na pewnym kontynencie. Zanim powstanie ta opowieść, każdy z naszych Argonautów, którzy wyruszyli po Złote Runo Europy, prowadzi bloga (linki - po lewej). Śledźcie ich podróż, komentujcie, pytajcie, radźcie. Podzielcie się swoimi obserwacjami z wyjazdów do pracy, rodziny, na wakacje. Napiszcie, co można zrobić, żeby żyć w nowym, lepszym Wrocławiu, Lublinie, Gdańsku, Radomiu, Szczecinie... Jak możemy urządzić wygodniej „nasz kawałek Europy”. Wojciech Bartkowiak, Gazeta Wyborcza PS na dobry początek polecam: - hałdy w Zagłębiu Ruhry - taksówkarza z Lyonu - orkiestrę optymistów z Malmoe wb | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||