21 reporterów z 21 lokalnych redakcji Gazety Wyborczej w całej Polsce wyjechało do 21 europejskich miast. Nie po to, aby opisać, jak działa Unia, ale żeby odkryć tajemnicę europejskości . Nasze miasta mają setki dużych i małych spraw do naprawienia, i chcemy dowiedzieć się jak to zrobić. Start cyklu w GW 12 listopada. Ale już dziś zapraszamy do dyskusji i czytania blogów 21 argonautów. Czekamy na listy: listydogazety at gazeta.pl
Kategorie: Wszystkie | O akcji i blogu
RSS
piątek, 09 listopada 2007
Warszawa to prowincja, a w Krakowie nie ma gdzie zrobić siusiu

Z listów do gazetawyborcza.pl  - listydogazety@gazeta.pl

Piotr Śmielak. Przegięliście z ta ankietą - robiliście ją chyba w Garwolinie pod Warszawą. Jak się robi taka ankietę to wśród ludzi którzy widzieli przynajmniej każde z tych miast!
Warszawa to dla mieszkańca Szczecina prowincja! Wszędzie korki na ulicach (rzecz w Szczecinie nie znana), brak koszy na rogach ulic zaprasza do wyrzucania śmieci na chodnik, a do najbliższego parku lub lasku trzeba jechać co najmniej pół godziny - i to ma być europejskie miasto?
Kraków - spróbuj Pan się tam odsikać na starym mieście, no chyba że na zabytek na to szansa jest bo na znalezienie toalet to szans nie ma a jak się znajdzie to są płatne i śmierdzące.
Prosiłbym o sformułowanie ankiety idealnego miasta europejskiego, w której brane by były pod uwagę właśnie takie rzeczy jak dostępność terenów rekreacyjnych, ścieżek rowerowych, ilość korków na ulicach i wtedy "wyjdzie" które z polskich miast jest najbliżej Europy. Myślę że było by ciekawie zrobić taką ankietę, wysłać z nią do miast polskich ludzi którzy nigdy nie byli w danym mieście i nich ją wypełnią. Niech zwycięży najlepszy!

czwartek, 08 listopada 2007
Dlaczego w Polsce rowerzyści są traktowani gorzej niż na Zachodzie?

Alicja Wołyńczyk. Byłam na półrocznym stypendium w raju dla rowerzystów. Studiowałam w Deventer, ale też często odwiedziałam uczelnię artystyczną w Utrechcie, oraz Amsterdam. Wróciłam wraz z nabytą tam "Gazellą" aby mknąć podobnie jak w Holandii na drogach warszawskich.
Różnice - ogromne. Ale największe chyba w świadomości ludzkiej. Brak ścieżek rowerowych to w mniemaniu kierowców aut i piechurów wina rowerzysty, który właśnie próbuje w ekologiczny sposób przedostać się od punktu A do B. Dla Warszawiaków rowerzysta wzbudza negatywne emocje bo na jezdni za wolny i chwiejny a na chodniku ponoć niebezpieczny.
W Holandii, jak piechur wejdzie na ścieżkę i zostanie potrącony to jego wina.
Rowerzysta jest chroniony prawem, bo w tym zakorkowanym i przeludnionym kraju (15 milionów mieszkańców) władze (i tradycja) dostrzegają konieczność rozładowania korków samochodowych, plusy ekologicznego transportu rowerowego itp. itd.
W wielu krajach Europy z tradycjami rowerowymi przepisy dotyczące jazdy po alkoholu na rowerze są bardzo liberalne. Tak samo szkodliwy jest rowerzysta jak i inwalida na wózku.
Agnieszka Podgórska. Kiedy byłam w Genewie i Bazylei poruszyła mnie ilość rowerów. Coś wspaniałego! Nie ma ulicy, centrum handlowego czy biurowca bez parkingu dla jednośladów, można dojechać nimi wszędzie, każdy z kim rozmawiałam miał przynajmniej jeden. Kocham rowery, ale w polskich warunkach trzeba mieć mnóstwo zapału i cierpliwości i pomysłowości (gdzie postawić rower, gdy chce zajrzeć do sklepu?). Tamtejsi studenci nie byli w stanie zrozumieć czemu jestem tak zadziwiona ilością jednośladów oraz dlaczego u nas, w Polsce, rowery są tak mało popularne. Oh, jak mi się marzy taka ilość rowerów w polskich miastach… A jacy bylibyśmy wysportowani.

To są kolejne dwa listy, które otrzymaliśmy po artykule w GW zapowiadającym naszą akcję (przypomnijmy cykl startuje już w najbliższy poniedziałek). Czekamy na Wasze opinie: listydogazety@gazeta.pl

Mój kawałek Europy - Wasze opinie
Olaj - Derby. - jeszcze kilkanaście lat temu przez środek miasta prowadziła ulica. Teraz jest to deptak - nawet autobusy zmieniły trasy. Na początku deptaka z każdej strony stoją elektryczne wózeczki np. dla osób starszych, które moża sobie nieodpłatnie pożyczyć na pojeżdżenie sobie po centrum. Wszędzie podjazdy, windy, obniżone krawężniki itp.
Raj dla matek z dziećmi. W niektórych supermarketach wózki sklepowe z siedziskiem dla dziecka, z dwoma siedziskami dla niemowląt, z dwoma siedziskami - jedno dla niemowlęcia, drugie dla kilkulatka, z trzema siedziskami. Wszędzie pokoje dla matek z dziećmi, przewijaki, kosze na pieluszki.
Kierowcy autobusu mówi się "dzieńdobry" i "dziękuję", a on odpowiada. Na przystankach ustawiają się kolejki i jak podjedzie autobus, naród nie tratuje siebie nawzajem. Z drugiej strony instytucja ustępowania staruszkom miejsc jest zupełnie nieznana.
Dominika - Kopenhaga. Uwielbiam podróżować, każdego roku staram się odwiedzać nowe fascynujące miejsca. Kiedy zwiedzam miasta Europy Zachodniej ciesze się, że Polska ma się coraz lepiej i nie odbiega wiele od  innych państw.
Pierwszy raz zobaczyłam Kopenhagę 15 lat temu, miejsce to zrobilo na mnie niesamowite wrażenie: piękny, zadbany port, pełno klimatycznych knajpek, kolorowe kamienice i przede wszystkim ludzie weseli, pełni luzu z innymi problemami niż my Polacy. W tym roku odwiedziłam Kopenhagę ponownie.
Po krótkim spacerze kopenhaskimi ulicami doszłam do wniosku, że nasz polski Gdańsk nie jest gorszy, ba nawet bardziej zadbany. Polska przechodzi dużą metamorfozę od 17 lat i z roku na rok pieknieje. Warszawa, Kraków, Gdańsk, Wrocław są atrakcyjne w oczach turystów z całego swiata. Nasze miasta rozwijają się i dbajmy o to żeby nadal tak było.
Małgorzata Goliszek - Mediolan. pozdrawiam z mediolanu, moje spostrzezenie ,w mediolanie z moim psem chodze wszedzie do fryzjerado baru,do sklepu,do resteuracji nie ma zakazu tak jak w polsce w lublinie skad pochodze.
wtorek, 06 listopada 2007
Mój kawałek Europy - Wasze listy

Po tekście w GW zapowiadającym naszą akcję (przypomnijmy cykl startuje już w najbliższy poniedziałek) otrzymaliśmy wiele listów z Waszymi kawałkami Europy (listydogazety@gazeta.pl ).
Ewa Kubiak. Pozdrawiam wszystkich obieżyświatów!
Spędziłam 1,5 roku w Mediolanie i chciałabym się podzielić moimi obserwacjami, co mi się najbardziej spodobalo:
- happy hour, darmowy poczęstunek w barach w godzinach 18-21, ceny drinków niższe niż zwykle. W niektórych lokalach stoły są tak obficie zastawione, że po aperitivo nie trzeba już iść na kolację ;)
- komunikacja miejska niestety nie istnieje pomiędzy 2 a 6 w nocy, ale za to od 20 do 2 w nocy można pojechać do domu Radiobusem, czyli autobusem na zamówienie. Wystarczy zadzwonić 1-3 dni wcześniej i podstawionym busikiem jedzie się do domu jak taksówką ;)
- codziennie nad ranem przejeżdżają specjalne samochodziki czyszczące chodniki ze śladów po bujnym życiu nocnym Włochów, a raz na tydzień czyszczone są też ulice (w takie dni parkowanie na nich jest zabronione)
- sklepy i instytucje otwierane są najwcześniej o 8.30 - 9 i zamykane są po 13 na minimum godzinę – pracownicy mogą zjeść obiad a nawet popić kieliszkiem dobrego wina ;) jako pracownik – doceniałam to bardzo.
AGalian: Świetny pomysł
Bardzo ciekawa inicjatywa, popieram (tak, jak walkę ze zmatami w centrum miasta). Mam nadzieję, ze trochę ludzi się włączy. Moje spostrzeżenie z Berlina - zbijają grubą kasę na śmiesznych (w
porównaniu z polskimi) pamiątkami po komunie. Ile my moglibyśmy zarobić na Pałacu Kultury - przecież zeby zobaczyc cos takiego trzeba sie turlać mocno na wschód, a tu proszę: blisko w Polsce.
Poza tym znakomita komunikacja miejska, ale o tym już była mowa w artykule. Ja w Berlinie nie widziałam korków. Komunikacja miejska jest tak sprawna, ludzie nie pchają się samochodami do centrum tak intensywnie jak u nas.
Jan Eberle: Dlaczego nie do Hagi (Den Haag)?
Jest tu masa Polaków od oseska do .... senioreska(i)W końcu to stolica rezydencyjna Królestwa Niderlandów. Tu jak przechodzę przez ulice po pasach to zatrzymują się jak mam jeszcze ze 3-4 metry do ulicy i... robią miły gest ręką. Warszawie niestety .... kierowcy przyspieszją z mciwym wyrazem twarzy.

Kolejka prawdę Ci powie
Znakomitym miernikiem europejskości są kolejki - to jak są zorganizowane i jakie panują w nich zwyczaje. U nas obowiązują w nich dwie strategie: „na czapkę niewidkę” i „tyraliera”.

12:12, wojtekbartkowiak
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 01 listopada 2007
Twarde lądowanie
W zasadzie zawsze lubię wracać do kraju. Ale zawsze też szybko uderza to, co opisuje Jurek wracający z Malmo...

17:57, wojtekbartkowiak
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 października 2007
Co by tu sobie zbudować?
U nas prezydent stolicy każdego dnia ma trzy nowe pomysły na lokalizację wielkiego stadionu. Ale są takie miasta, gdzie wiadomo co gdzie powstanie do 2020 roku!

02:06, wojtekbartkowiak
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 29 października 2007
Pieskie życie...
...wcale nie jest w całej Europie takie pieskie. Tam nawet "pies nasz klient".

00:53, wojtekbartkowiak
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 października 2007
Za czym kolejka stoi w Groningen?
Ludność miast europejskich gromadzi się przy różnych okazjach. Niby tak samo jak u nas, ale trochę inaczej...

21:58, wojtekbartkowiak
Link Komentarze (1) »
piątek, 26 października 2007
Moja (nasza) jest ta palma

Pamiętam, że kiedyś jako mieszkaniec Poznania, zazdrościłem Warszawie bardzo niewielu rzeczy. Najbardziej palmy na rondzie w centrum miasta. Tej słynnej - plastikowej. Że taka odjazdowa i własciwie niemożliwa. Długo sądziłem, że to szczyt miejskiego palmotwórstwa, dopóki nie przeczytałem na blogu Agnieszki Woźniak, do czego zdolna była grupka mieszkańców Leverkusen.

Inny ciekawy wątek wpadł znów w Tallinie - zmorą wielu miast w Europie są gołębie i samochody. Okazuje się, że te pierwsze mogą z powodzeniem i ku oglnemu pożytkowi walczyć z tymi drugimi...

ps podjąłem wczoraj nieudaną próbe zarejestrowania auta w realu. Miało być szybciej i od ręki. Nie było i nie będzie. Na fakturze sprzedaży auta miałem nr NIP a nie PESEL. Pan stwierdził, że nie jest mnie w stanie zidentyfikować na podstawie... Numeru Identyfikacji Podatkowej. Pesel musi być. Trzeba będzie zrobić korektę faktury.... a kupowałem auto w Krakowie.....

Pozdrawiam Gminę Mokotów. „Taka gmina”.

 

 

 

17:57, wojtekbartkowiak
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 października 2007
Mój jest ten urząd w Warszawie
Postanowiłem w końcu zarejestrować na siebie auto, które kupiłem... jakiś czas temu. Wczoraj w nocy na stronie internetowej gminy Warszawa Mokotów odkryłem z niedowierzaniem, że moge to zrobić on-line!!! Jak myślicie - ile trwa warszawskie on-line?

14:27, wojtekbartkowiak
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 października 2007
Mój kawałek Europy - wyprawa 21 reporterów „Gazety Wyborczej”
Za czym kolejka ta stoi?
Bryll pisał, że po szarość. Ale w tym przypadku jest dokładnie odwrotnie. Ta kolejka stoi po to, by było bardziej kolorowo. Żeby nasze codzienne życie było łatwiejsze, przyjemniejsze, lepiej zorganizowane. Na przykład takie, jak w kraju, w którym nakręcono ten filmik.
Bo ta kolejka - wbrew pozorom - nie ma wiele wspólnego z wielką polityką. Oczywiście setki młodych Polaków zagłosowało zagranicą i w kraju, bo przeraziło ich miasteczko Twin-Fix, ale gdzieś głębiej kryło się za tym zwyczajne, ludzkie pragnienie: skoro jesteśmy już tej w Europie, to niech u nas będzie trochę bardziej jak tam. Nie wszyscy politycy dostrzegali tę „oczywistą oczywistość”, dlatego nawet po wyborach wygadują bzdury o pokoleniu, które nie wie do czego aspiruje.
Tymczasem ono wie to doskonale.
Diagnoza Społeczna - wielkie, cykliczne badanie socjologiczne Polaków, opublikowane na trzy tygodnie przed wyborami, doskonale pokazuje nasze pragnienia. Marzeniem Polaków jest być w zjednoczonej Europie. Ale kiedy o tym myślimy, nie chodzi nam wcale o instytucje, procesy, struktury, fundusze itp. Ludzie, którzy pojechali do Anglii czy Irlandii za pracą, przez europejskość rozumieją jakość życia. Setki prostych i wcale nie drogich rozwiązań, które powodują, że „dobrze się żyje”:
- że na każdym skwerze jest ławka (kolorowa albo stylowa)
- że można zostawić dziecko pod opieką w czasie zakupów w centrum handlowym
- że rower w mieście to nie ekstrawagancja
- że założenie firmy trwa 20 minut
- że każdej fajnej działki w mieście nie zapycha się opłotowanym apartamentowcem
W tym tkwi sekret Europy, o której piszecie w setkach maili do „Gazety” . Emigranci, ich rodziny, przyjaciele, ludzie wracający po urlopach - wszyscy macie dziesiątki obserwacji, które mogłyby zmienić życie mieszkańców polskich miast.

Dlatego jedziemy do Europy. 21 reporterów z 21 lokalnych redakcji „Gazety Wyborczej” w całej Polsce wyjeżdża do 21 europejskich miast. Nie jedziemy, żeby opisać, jak działa Unia Europejska, ale żeby odkryć „tajemnicę europejskości". Europejskości, która znaczy pewien poziom i jakość życia - tego codziennego, jednostkowego, i tego, które jest udziałem grupy zwanej „mieszkańcami miasta X".
Jedziemy do Europy, bo nasze miasta mają setki dużych i małych spraw do naprawienia. Znamy je doskonale z codziennej pracy, bo piszemy o nich każdego dnia w lokalnych wydaniach „Gazety”: komunikacja, tereny poprzemysłowe, chaos estetyczny, mityczne ścieżki rowerowe, getta apartamentowców, pseudopromocja, małe spory małych polityków o duże miejskie sprawy.
Ale jedziemy do Europy przede wszystkim po to, by opowiedzieć o ludziach: jak załatwiają codzienne sprawy, jak pracują, jak się bawią, uczą, podróżują, wypoczywają, jak rozwiązują spory.
Miejsca, do których wyruszyli (lub za chwilę wyruszą) nasi reporterzy dobieraliśmy bardzo starannie. Opowieść o Leverkusen, mieście wielkiego koncernu (Bayer) nad wielką rzeką (Ren) będzie dla mieszkańców Płocka opowieścią o nich samych. Torunianie „przejrzą się” w uniwersyteckiej Getyndze, Ślązacy w Zagłębiu Ruhry, itd... 12 listopada, kiedy wszyscy reporterzy powrócą do kraju, na łamach „Gazety” przeczytacie niepowtarzalną, pasjonującą i pouczającą historię 21 miejsc na pewnym kontynencie. Zanim powstanie ta opowieść, każdy z naszych Argonautów, którzy wyruszyli po Złote Runo Europy, prowadzi bloga (linki - po lewej). Śledźcie ich podróż, komentujcie, pytajcie, radźcie. Podzielcie się swoimi obserwacjami z wyjazdów do pracy, rodziny, na wakacje. Napiszcie, co można zrobić, żeby żyć w nowym, lepszym Wrocławiu, Lublinie, Gdańsku, Radomiu, Szczecinie... Jak możemy urządzić wygodniej „nasz kawałek Europy”.
Wojciech Bartkowiak, Gazeta Wyborcza
PS
na dobry początek polecam:
- hałdy w Zagłębiu Ruhry
- taksówkarza z Lyonu
- orkiestrę optymistów z Malmoe
wb
19:42, mojkawalekeuropy , O akcji i blogu
Link Komentarze (1) »